Kalejdoskop Słów, kalejdoskop Myśli… Styczeń

Styczeń – miesiąc który rozpoczyna się z nowym rokiem, pierwsze jego chwile są wielkim świętowaniem, gdy z wybiciem północy otwieramy butelkę szampana świętując ten moment, składamy sobie nawzajem życzenia pomyślności w Nowym Roku. Sama nazwa „Styczeń” pochodzi od słowa „stykać”, gdyż to właśnie na przełomie grudnia i stycznia stary rok styka się z nowym. Bardzo proste prawda? Jednak mi akurat to nigdy nie wpadło do głowy, dobrze jest tak poszerzać horyzonty pisząc o czymś.

A skąd się wziął Sylwester? Tutaj mamy bardzo ciekawą legendę.

Według proroctw wróżki Sybilli, w 1000 roku miał nastąpić koniec świata za sprawą latającego potwora, ognistego smoka Lewiatana. Lewiatan – potwór morski stworzony przez Boga, wg Psalmu 104 czytamy, że jest on wyrazicielem potęgi i mądrości Boga, stworzonym dla Jego upodobania, i jednocześnie w swoim istnieniu całkowicie zależnym od Jego woli, oraz jednocześnie, że zostanie pokonany na końcu świata . Jednak proroctwo Sybili,  apokalipsa pojmowana  była bardzo dosłownie, zdawało się tego nie potwierdzać, mówiąc, że to właśnie on ma zniszczy ziemię. Potwór ten sypiał w lochach Watykanu, gdy w roku pańskim 317 papież Sylwester I pojmał owego strasznego smoka, zapieczętował mu paszczę pieczęcią Rybaka i obezwładnionego zamknął w owych lochach. Wierzono jednak, że z nadejściem przełomu w noc 999/1000 rok, Lewiatan wyjdzie z ukrycia, pożre świat, zapali niebo. Wiara w to była tak silna, że młodziutki papież Grzegorz V umierając w roku 999, cieszył się ze swojej śmierci, że nie dożyje tego straszliwego dnia. Niepokój przybrał na sile, gdy na tron papieski wstąpił mnich benedyktyński Gerbert i przyjął On imię Sylwestra II. Szeptano wtedy, że Sylwester I uwięził Lewiatana, Sylwester II go zwolni. Nadchodził koniec roku 999 i przerażenie rosło wywołując zbiorową psychozę, zwana przez historyków kryzysem milennium. Nastała północ 31 grudnia 999 roku, wszystkie dzwony w Rzymie poczęły bić, przerażenie sięgało zenitu. Jednak Lewiatan  nie ukazał się na moście św. Anioła, nie skruszył Pieczęci Rybaka, nie zerwał łańcuchów,  nie wyrwał się z lochu, co przepowiadała Sibilla, nie zionął ogniem i siarką, nie spalił niebo i ziemię, niebo nie gorzało, a Watykan, Rzym i inne miasta pozostały nienaruszone. Natomiast na balkonie pałacu laterańskiego oświetlony pochodniami ukazał się papież, Sylwester II i pobłogosławił światu, i miastu na nowe, długie wieki. Przerażenie przemieniło się w szaleńczą radość, tłumy Rzymian wyległy na ulice, place,  tańcząc, śpiewając, i śmiejąc się w blasku rozpalonych pochodni i ognisk, ściskali się i popijając wino. Ulga, radość, równie silna, jak przedtem obawa, upamiętniły tę pierwszą noc sylwestrową, a na pamiątkę owego dnia ostatni dzień roku, oraz wszystkie nocne szaleńcze zabawy, maskarady i uczty nazywamy Sylwestrem. To tyle legenda na temat Sylwestra, bardzo ciekawa, prawda?

W Polsce Sylwester zaczęto świętować dopiero w XIX wieku. Zwyczaj ten przybyły z Europy Zachodniej. Początkowo świętowały jedynie bogatsze warstwy społeczeństwa. Arystokracja witała nowy rok toastem Tokaja, aby następnie zwyczaj objął również inne warstwy społeczne.  Ziemianie na przykład polowali, strzelali z batów na szczęście. W dzisiejszych czasach sylwester to zabawa, szampan, często huczne przyjęcia i głośna muzyka.

Ale Styczeń, to też jeszcze jedno święto – Trzech Króli.

Trzech króli, czyli Objawienie Pańskie  – chrześcijańska uroczystość mająca uczcić objawienie się Boga.  Symbolami święta jest historia opisana w Ewangelii Mateusza, według której Mędrcy ze Wschodu o imionach: Kacper, Melchior i Baltazar, przybyli do Betlejem, aby oddać pokłon Jezusowi. Trzej królowie padli przez dzieciątkiem na kolana, oddając mu pokłon, oraz złożyli przywiezione dary: złoto – symbol godności królewskiej, kadzidło – symbol godności kapłańskiej i mirrę – symbol wypełnienia się proroctw i zapowiedź śmierci Zbawiciela. W uroczystość Objawienia Pańskiego święci się kredę, kadzidło i wodę. Poświęconą kredą katolicy wypisują na drzwiach swych mieszkań litery K+M+B oraz aktualny rok. Litery te interpretuje się jako inicjały imion trzech wymienionych królów, jednak w średniowieczu odczytywano je inaczej. Pisano wtedy ,,C+M+B”, gdyż imię Kacper po łacinie pisane jest przez C i  wyrażało to błogosławieństwo – Christus Mansionem Benedicat- czyli ,,Niech Chrystus błogosławi mieszkanie!” Zwyczajem jest też aby  dom skropić święconą wodą , a spalone kadzidło podkreśla , że jest on miejscem modlitwy.

Natomiast na temat święta Trzech Króli można znaleźć też takie informacje. Jest to w rzeczywistości prastare boginiczne święto na cześć światłości i nowego życia, wywodzące się z epoki matriarchatu. Ponieważ kościół nie radził sobie z potężnym kultem Trzech Bogiń, to w akcie manipulacji przemianował je najpierw na trzy święte: Katarzynę, Małgorzatę, Barbarę (Brygidę), aby potem, w ramach wypierania pierwiastka kobiecego z tonącej w testosteronie instytucji, przerobić wczesnośredniowieczne święte na Kacpra, Melchiora i Baltazara, zostawiając im te same inicjały. Święto trzech króli jest  świętem całkowicie spreparowane. W biblii nie mamy podane ilu mędrców przybyło, ani nie ma  podanych ich imion. Biblia nie wspomina też o żadnych królach, tylko magach. Opowieść Mateusza, Ewangelii Mateusza nie jest „historyczna”, gdyż Mateusz nie był kronikarzem, ale nauczycielem. Natomiast fragment o Mędrcach wydaje się być zbudowany na wzór żydowskiego midraszu – historii mającej pouczyć słuchacza o zamiarach. Dla porządku dodam, że imiona nigdy nie istniejących „trzech króli” pojawiają się dopiero w VI wieku, a cała koncepcja zostaje spopularyzowana w wieku IX. Tak więc nie mamy przesłanek, że owi Trzej Królowie w ogóle istnieli, natomiast wg historyków  te trzy boginie  zdecydowanie istniały już od narodzin cywilizacji, a ich ślady znajdujemy wszędzie. Występują od Gór Ałtaju po Irlandię, mają setki nazw i przydomków. jednak zawsze występują w 3 postaciach: Dziewczyny, Dojrzałej Kobiety i Starej. Biała, Czerwona i Czarna. Trzy Boginie to nic innego, jak personifikacja wiecznego koła życia: Narodzin i Śmierci oraz powtórnych Narodzin – odwiecznego Cyklu Natury. Przed rozpoczęciem okresu patriarchatu, mieliśmy okres matriarchatu. Tak zwana prehistoria ludzkości to 95% całego czasu, który oficjalnie znamy, natomiast Historyczny okres ludzkości to te brakujące 5%. Doskonale przecież pamiętamy figurki piersiastych, brzuchatych bogiń, które znajduje się w najstarszych wykopaliskach – dowód, że istniała kultura matriarchalna, czcząca żeńską energię płodności, narodzin i Natury. Matriarchat odzwierciedlał się więc w plemienności, wspólnotowości, więzi, seksualności przejawiając się w formie obrzędów i sposobu spędzania świąt. W tym okresie, męska energia była zepchnięta na drugi plan, sytuacja jednak się odwróciła z nastaniem chrześcijaństwa, wchodząc w okres patriarchaty. Ludzkość weszła w zbiorowe doświadczanie partykularyzmów, gier o władzę i dominację, oraz zmianę funkcjonowania z „my” na „ja”.

Tak więc Najpierw były Boginie. I to wszędzie, np. w Mekce – miejsce w pobliżu czarnego kamienia w Kaabie, to miejsce poświęcone trzem arabskim boginiom: „Al-Lat (Bogini), Al-Uzza (Najpotężniejsza) i Manat, które były przedstawiane jako święte kamienie”. Natomiast Bazylika św Piotra stoi na miejscu świątyni bogini Kybele. Rodowód katolickiej Anny Samotrzeciej daje się prześledzić aż do neolitu. Pozostałości kultu boginicznego widać też w baśniach krajów niemieckojęzycznych w wątek Trzech Panien, lub Trzech Kobiet czy Trzech Sióstr.

Reasumując, Kunigundis, Mechtundis, Wibranda lub nasze Katarzyna, Małgorzata, Barbara, a wcześniej Brygida – potężna celtycka biała bogini, jakim zostały poddane kombinacjom?  Kościół, nie mogąc sobie dać rady z pogańską tradycją, przejął trójpostaciową boginię i dosyć nieudolnie ją zamaskował. W ikonografii zachowały się ich kolory oraz symboliczne przedmioty.  Na przykład koło – pradawny, orientalny symbol życia trafił się Katarzynie, robiąc z niej męczennicę łamaną na kole. Natomiast wąż lub smok, boginiczny symbol płodności, przemiany dostał się Małgorzacie. Węże, szczególnie kobry były uważane za symbol Matki Ziemi. Barbara dostała wieżę, symbol wzniesienia świątyni, zdarza się, że Barbara trzyma w ręce kielich albo czarę, zamiast symbolu wody, życiodajnego źródła. Trzej królowie zachowali nie tylko inicjały, ale również kolory trzech bogiń. Jeden jest biały, drugi czarny, a trzeci ma rude włosy, pojawiają się też przy narodzinach dziecka, tak jak robiły to Trzy Boginie. A dlaczego akurat 6 stycznia? 6 Stycznia wypada po 12-ej nocy, licząc od Bożego Narodzenia, czyli święto Brumaliów oraz Saturnaliów, 6 Stycznia to też święto białej bogini, domknięcie obchodów narodzin słońca, ponieważ Kościół zajadle zwalczał pogańskie święta, przerobić ten dzień na święto „Trzech Króli”. Tak więc wiedząc skąd się wywodzi to święto, które mnie czeka, od teraz będę się nim więcej radować. Ktoś ostatnio napisał, że jestem liberalna i tak to jest prawda, jestem też tolerancyjna, ale…miło jest wiedzieć, że zanim świat zaległ patriarchat, zanim świat ogarnęła ciemność męskiego szowinizmu, był czas gdzie panował matriarchat, czas kiedy kobiety miały podstawowe znaczenie… Nie, nie jestem za jego powrotem, jako osoba liberalna, chce zasłużyć na to miano, jako osoba tolerancyjna jestem za równością, równym podziałem władzy, praw i obowiązków i równym podziałem prawa do „boskości”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *