Rozważania myśli – kobiecość i męskość… dziś…

Pisząc jakiś felieton zawsze zastanawiam się o czym Wy, drodzy czytelnicy,  chcieli byście przeczytać, czy wybrany temat o którym piszę  was zaciekawi. Dlatego poprosiłam o podsunięcie mi tematu i dostałam takie zadanie : „Współczesna wizja męskości i kobiecości, i jej zgubny wpływ na młode pokolenie”.

Kobieta i mężczyzna – kim są?

Kim jest mężczyzna? Czytamy, że mężczyzna to męski, dojrzały płciowo osobnik z rodzaju Homo Sapiens, a różnice w genotypie kobiety i mężczyzny determinują dymorfizm płciowy człowieka. Jakie są różnice między kobietą a mężczyzną w psychice? Stereotyp płci mówi, że różnice w matematyce w większym stopniu przeważają na szalę męską, jednak w obecnych czasach, gdy kobiety mają na równi dostęp do nauki, różnice te jednak zmalały. Mężczyźni w porównaniu z kobietami wypadają lepiej w zdolnościach przestrzennych, jednak gorzej w zdolnościach werbalnych. Pod względem osobowości mężczyźni mają przewagę w asertywności, samoocenie, oraz zadowoleniu z własnego ciała, jednak gdyby kobiety były traktowane na równi, gdybyście to wy stroili się w te przysłowiowe piórka, to jestem pewna, że układ sił w pewnych aspektach mógłby się zmienić. Ze względu na to, do czego zostaliśmy stworzeni, przewyższacie nas pod względem siły, oraz w  sporcie. Opierając się na teorii psychologii ewolucyjnej to właśnie różnice w rolach, jakie pełnili mężczyźni i kobiety w społecznościach pierwotnych, spowodowały wykształcenia się różnic płciowych, natomiast różnice kulturowe są wynikiem różnic w zachowaniu oraz cechach psychologicznych ze względu na odmienność ról, jakie z konieczności pełnią zarówno kobiety jak i mężczyźni.

Jeśli wyszukamy znaczenie słowa „kobieta” już na wstępie dostajemy dobrą informację. Kobieta to dorosły człowiek płci żeńskiej. Od razu cisną mi się na usta zasłyszane kiedyś słowa – „ Kobieta też człowiek”, takie niby to śmieszne powiedzonko, a z brzmienia ustawia nas, kobiety w odpowiednim szeregu. Tak, mogę napisać „nas”, bo podobno ze mnie „też człowiek”. Powiedzonko jest tak skonstruowane, że świadome potwierdzenie, tworzy od razu podświadomą negację, czy może raczej zwątpienie, czy na pewno. Chodzi tu o sprytne użycie słowa „też”, które w odczuciu sensu treści i potwierdza, i neguje. Prawidłowo powinno to brzmieć „Kobieta to człowiek”, jednak od zarania dziejów kobiety zostały ustawione w szeregu za mężczyznami, dlaczego, czy słusznie? Samo słowo „kobieta” pojawiło się w XVI w. i ma przez etymolodzy co najmniej 20 różnych wyjaśnień jego pochodzenia, np. A. Brückner, czy A. Bańkowski uważają że słowo to wywodzi się od słowa koby –kobyły lub od kobu – chlewu i kobieta w tych czasach oznaczało osobę służącą przy korycie, chlewie, a także nierządnicę. W neutralnym znaczeniu słowo to zaczęto używać dopiero pod koniec XVIII w. Jako dowód pełnej rehabilitacje tego wyrazu poloniści przywołują cytat z „Myszeidy” I. Krasickiego –  „Mimo tak wielkie płci naszej zalety my rządzim światem, a nami kobiety”, a jednym z bardziej znanych cytatów jest cytat „Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!” –  „Dziady” cześć IV A.  Mickiewicza. Słowo to miało tu jeszcze ciągle nazwą neutralną,  natomiast pierwsze użycie tego wyrazu jako samookreślenie potwierdza ostateczną jego neutralizację, gdy Telimena mówi – „Dość już tego, przerwała, nie jestem planetą. Z łaski Bożej, dość, Hrabio, ja jestem kobietą”, celnie wyśmiewając astronomiczne metafory miłości, które Hrabiemu służyły za usprawiedliwienie własnego niezdecydowania – „Pan Tadeusz” A. Mickiewicz.

W dzisiejszych czasach słowo to jest już używane na co dzień jako określenie płci żeńskiej u Homo sapiens. Co uszeregowuje nas już blisko „podium”, przydzielając nam w ten sposób możliwość posiadania rozumu, za co wszystkim wielkim tego świata jestem dozgonnie wdzięczna. A na poważnie mimo upływu lat ciągle jeszcze spotykamy się z męski szowinizm opierającym  się na przekonaniu, że mężczyźni są lepsi od kobiet, z tym szowinistycznym nastawieniem do braku równości jednostki męskiej i żeńskiej, a pierwsze udokumentowane użycie sformułowania „męski szowinizm” odnajdziemy w sztuce z 1935 roku Clifforda Odeta „Till the Day I Die”.

Odpowiedzą na takie traktowanie kobiet było powstanie ruchu feministycznego. Słowo „feminizm” pojawia się w różnych językach w ostatnich dekadach XIX wieku, natomiast sam ruch czy idee związane z emancypacją kobiet są znacznie starsze. Za twórcę pojęcia „féminisme” uważa się francuskiego socjalistę utopijnego Charlesa Fouriera, który użył go pierwszy raz w 1837r. Myśl feministyczna rozwijała się w XVII–XVIII wieku, jednak jej ślady można znaleźć we wszystkich epokach. Początki feminizmu sięgają czasów rewolucji francuskiej (lata 1789–1799) i powstania Deklaracji Praw Kobiety i Obywatelki (1791 r.), którą na wzór Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela wydała Olympe de Gouges, za głoszone tego poglądy została zgilotynowana. Rok później Mary Wollstonecraft wydała Wołanie o prawa kobiety z postulatami równości politycznej i systemu kształcenia dla kobiet i mężczyzn. Natomiast za pierwszą feministkę w historii uznaje się Christine de Pisan, francuską pisarkę z XIV wieku. Jednak w etap masowego ruchu feminizm wkroczył dopiero w wieku XIX.

A co na ten temat można napisać w odniesieniu do naszego kraju? Słowo feministka w Polsce, w prasie pada pierwszy raz w grudniu 1891r. w odniesieniu do zjazdu kobiet  z okazji dwudziestopięciolecia twórczości Elizy Orzeszkowej, ale jedną z pierwszych publikacji w Polsce na temat praw kobiet napisał w 1836 r. prawnik Antoni Czajkowski. W XIX wieku temat feminizmy pojawia się sporadycznie z obydwu stron, czy to przeciwników, którzy uważali ten temat za niepoważny czy niemoralny, jak i zwolenników, szczególnie w odniesieni do feminizmu Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit, który był określany jako radykalny, bezkompromisowy czy odważny. Pierwsze idee mówiły o potrzebie kształcenia kobiet, które znajdziemy w „Pamiątka po dobrej matce” (1819) Klementyny z Tańskich Hoffmanowej. W drugiej fali mówi się nie tylko o potrzebie kształcenia, ale też o formowaniu ich człowieczeństwa, domagano się więc emancypacji i prawa do edukacji dla kobiet, zostało to przedstawione w „Myśli o wychowaniu kobiet” (1843) Eleonory Ziemięckiej. W następnej fali feminizmu w Polsce uczestniczą już mężczyźni  którzy byli głównymi rzecznikami praw kobiet (brawo panowie), natomiast Eliza Orzeszkowa pisała o emancypacji kobiet w „Kilka słów o kobietach” (1871). W następnej do edukacji i emancypacji dodaje się prawo do ochrony. Pełne prawo wyborcze kobiety uzyskały 28 listopada 1918 roku na skutek dekretu Tymczasowego Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, aż ciśnie się na usta brawo ON!

Czytając artykuły o feminizmie, aby móc tu trochę o tym wspomnieć ciśnie mi się na usta pytanie – Why? Why? Whyyyyyyyyyy? Dlaczego panowie? Dlaczego?

Tak bardzo boicie się nas? Ludzie mają zakorzenione, że często negują to czego się boją, czego nie rozumieją. Czy ten strach w was panowie spowodował, że tyle wieków, kobieta była negowana, poniżana, że nawet do dziś dnia musimy walczyć o „swoje”? W żadnym gatunku samica, odpowiedzialna za przedłużenie gatunku, nie jest tak negowana, jak kobieta, ale zdobywana. W świecie zwierząt to wy panowie „stoicie się w piórka”, utrzymując dymorfizm płci, a wszystko po to, żeby spodobać się płci przeciwnej i zdobyć jej serce, aby gatunek został zachowany. Dlaczego więc w naszym gatunku zamiast od wieków dbać o nas, traktujecie nas właśnie tak? U zwierząt działa instynkt, to on jest odpowiedzialny za to, aby gatunek istniał, my ludzie mamy jeszcze rozum, to nas odróżnia od większość zwierząt, choć nie wszystkich i myślę, że chyba to jest powodem takiego traktowania kobiet. Boicie się, że nasz rozum może was przewyższać? Rozum powoduję chęć zdobywania więcej, tworzy przedziały społeczne, klasowe, podziały na płeć, dzięki rozumowi nawet słaby osobnik, może panować nawet nad silniejszymi, a wy chcecie panować, prawda? Ale łatwiej jest panować nad słabszymi! Chęć dominacji tak bardzo przesłoniła realne poglądy tworząc szowinistyczny świat, że człowiek zapomniał, że powinien zadbać o partnerkę, chronić ją?  Dobrze, że żyję teraz, bo w czasach „Czarownic z Salem”, byłabym na tym stosie. Gdyż w tych czasach, wystarczyło być osobą inteligentną, mającą swoje zdanie, nie pasować do reszty, aby ją okrzyknięto czarownicą  i skazano na stos czy utopienie. A dowodem na to, że kobieta była niewinna  było to, że spłonęła czy utopiła się. O zgrozo, cóż za dowód na niewinność, cóż za przyzwolenie mordu dla utrzymania władzy kościoła! Niestety „ciemny lud” potrzebował „bata”, natomiast  klerykalizm mógł go utrzymać w ryzach tylko, jeśli lud był niewykształcony, dlatego aby zachować ustrój społeczny i religijny,  możliwość panowania nad społeczeństwem przez kościół, ofiarami najczęściej były kobiety myślące, szczególnie niższych stanów, gdyż to kobiety tworzyły rodzinę, a rodzina musiała być posłuszna i wpływowa na zastraszania np. poprzez głoszenia kazania na ambonie.  Cieszę się też, że żyję w tych czasach, kiedy kobiety „dostały” prawo do bycia osobą seksualną. Temat często pomijany, gdyż mimo rozwoju ciągle boimy się rozmawiać na ten temat. Jednak w trakcie pisania tego felietonu przypomniałam mi się jak mi opowiadała babcia , że będą tete a tete z dziadkiem, dziadek zakładał jej spódnice na głowę, gdyż wtedy była taka tradycja, że kobieta bogobojna „ nie uczestniczyła” w tym akcie. I jednocześnie przeraża mnie myśl, że przecież to nie było wieki temu, w sumie to było dość niedawno, a gdyby ktoś mnie podduszał moja spódnicą to… Tak mały kawałek czasu a ile zmian. Ktoś powie, że zmiany idą na lepsze, ktoś , że na gorsze, ale jeżeli jedna jednostka – męska ma prawo do seksualności, to druga jednostka – żeńska też powinna takie prawo mieć, więc jeśli jesteśmy za równością, to albo damy to prawo obu płciom, albo obu płciom je zabierzemy. Co wy na to panowie?

I tak doszliśmy do tematu płeć.

Płeć – zespół cech budowy o charakterze struktur, funkcji i zachowań pozwalających na sklasyfikowanie organizmów na męskie i żeńskie.  Trzecia płeć (ang. third gender lub third sex) – termin określający jednostki, które nie są uznawane przez siebie, czy społeczeństwo, ani za mężczyzn, ani za kobiety. Biologia klasyfikuje, czy ludzka płeć chromosomalna i anatomiczna jest męska, żeńska, czy też stanowi jedną z nietypowych odmian dimorfizmu płciowego, tworzącej pewien stopień niejednoznaczności zwany interpłciowością. Natomiast stan, w jakim dana osoba identyfikuje się jako mężczyzna, kobieta lub ktoś inny, jest zazwyczaj określany przez jej tożsamość płciową, oraz rolę płciową w kulturze, w której żyje. Jednak nie wszystkie kultury mają ściśle określone role płci, bo np. dla rdzennych Hawajczyków i Tahitańczyków māhū jest stanem pośrednim pomiędzy mężczyzną a kobietą lub „osobą o nieokreślonej płci”. Określenie „trzecia płeć” odnosi się też do hidźra  w Indiach, którzy uzyskali prawną odrębność, oraz faʻafafine w Polinezji, Tajlandzkich Kathoey, czy dziewic Kanunu.

Jaki wpływ na nasze społeczeństwo ma trzecia płeć?

Jest to jeszcze ciągle słabo znane w naszym kraju zjawisko. Jednak nie jest to potwierdzeniem na to, że nie było trzeciej płci od zarania dziejów. Istnienie osób transpłciowych  nie jest przecież, jak zauważyłam wyżej, specyfiką zachodu, ani tworem XX wieku. Jak świat światem różne systemy społeczno-kulturowe musiały rozwiązywać problem trzeciej płci. Najczęstszymi sposobami rozwiązania tego problemu jest wykluczenie, czyli tabu seksualne oraz formę inkluzji społecznej trzeciej płci. Z wpisu wyżej widać, że kultura wschodu włączyła trzecia płeć do kategorii społecznej, bez zachwiania systemu społeczno-kulturalnego, wręcz powiedziałabym, że od dawna radzą sobie z tym tematem bardzo dobrze, natomiast niestety kultura zachodnia jest ciągle „zamknięta” na problem trzeciej płci i woli temat wykluczyć i potraktować jako tabu, aniżeli zmierzyć się z nim i rozwiązać go dla dobra „obu stron”. Jednak czyż nie powinniśmy, w imię naszych praw człowieka zmierzyć się z tym problemem rozwiązać go nie tylko od strony prawnej, ale i społecznej? Powszechnie zgadzamy się, że nie można uszczęśliwić kogoś na siłę. Bez próby rozwiązania jakiegokolwiek problem nie zniknie on w momencie gdy go negujemy. Tak, jest cos takiego jak tradycja, bo do niej możemy się odnieść w momencie poruszania tematu trzeciej płci. Jednak ja nie jestem tradycjonalistką, świat się zmienia , a my zmieniamy się w jakiś sposób razem z nim, powinniśmy się więc do niego dopasować, problem ten został bardzo dobrze poruszona w filmie, który pewnie większość zna „Skrzypek na dachu”. Jestem natomiast osobą tolerancyjną, uważam że każdy ma prawo być sobą, ma prawo do samostanowienia o sobie. Jestem też za równością oraz uważam, że żadna jednostka nie powinna decydować za inną jednostkę. Ostatnio w naszym kraju prawa kobiet, podejście do różnych spraw związanymi z kobietami idzie w kierunku średniowiecza. Jestem osoba apolityczną, szczególnie na  poczet kalejdoskopu, bo nie jestem po to aby narzucać komuś sposób myślenia, czy wyboru ugrupowania politycznego. Chcę być po to aby „zarzucić” jakiś temat i zachęcić Was czytelnicy do jakiegoś przemyślenia, do jakiejś konkluzji. Jednak zawsze będę bronić słabszych, negowanych, zachęcać do rozmów, poruszania różnych tematów, nawet tych trudnych, bo tylko poprzez dialog,  wychodząc z punktów A i B naszych racji idąc we wspólnym kierunku możemy spotkać się po środku.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *