Gabriel bardzo dużo czasu spędzał poza domem. Tak jak przewidział to Teo, w pierwszej chwili, gdy dowiedział się o tacie i dziadku przeszedł by przez Portal od razu. Jednak im dłużej o tym rozmyślał, tym bardziej odsuwał podjęcie decyzji na dalszy plan. Coś go ciągnęło aby przeszedł i to już w tej chwili, i coś go ciągnęło aby został. Czuł się rozdarty. Nie wiedział też, jak wiadomość o tym przekazać mamie. Dlatego wstawał gdy usłyszał wyjeżdżający samochód z podjazdu, na obiad wymyślał pretekst aby móc zjeść później. Natomiast gdy wracał do domu, szedł prosto do siebie, starając się nie patrzeć na schody prowadzące do góry. Nie wiedział czy mu się wydaje, ale mama też go chyba unikała, z łatwością przyjmowała wszystkie wytłumaczenia, dlaczego późno wstaje, dlaczego nie zje z nią obiady, czy później wraca. Gdy spotykał się z przyjaciółmi też był milczący i roztargniony. Myśli kotłowały mu się w głowie. czuł się rozdarty, brała go złość, na los, który mu to wszystko zgotował. W duchu ciągle powtarzał – Dlaczego ja? Dlaczego to spotkało mnie, moją rodzinę?
Gdy już nabierze odwagi by spotkać się z Murkiem musi go o to zapytać, musi być jakieś wytłumaczenie. pomyślał. Siedząc na ławce, przy lodziarni, z Krzyśkiem i Anią, wydawał się być w całkiem innym miejscu.
– Gabriel, co się ostatnio z Tobą dzieje – ofuknęła go Ania – lody ci ciekną po ręce na ubranie!
– Oj przepraszam – zerwał się z ławki, tym samym zwalając gałkę lodów z wafelka na ziemie.
– Trzymaj – Ania wyjęła chusteczkę z kieszeni i mu podała – wytrzyj się, bo pszczoły będą do ciebie lecieć „jak muchy do miodu”.
Gabriel zaczerwienił się, wziął chusteczkę i zaczął wycierać ubranie. Gdy już się z tym uporał wyciągnął dłoń z chusteczką w kierunku dziewczyny.
– O nie, teraz ty ją schowaj, oddasz jak ją wypierzesz.
Schował więc chusteczkę do kieszeni z tyłu spodni. Usiadł z powrotem na ławce i poczuł się jeszcze gorzej, chusteczka w kieszeni, nie dawała o sobie zapomnieć, nie tylko dlatego że była w lodach, ale była też chusteczką Ani! Znów myśli zaczęły przelatywać przez jego głowę jak w kalejdoskopie i te za i te przeciw. Jak ma zostawić mamę, Anię? Co jak nie wróci? Ale jak ma zostawić tam tatę i dziadka,?
– Gabrielu idziesz? Czy zostajesz? – krzyknęła Ania – Co się z Tobą dzieje?
Dopiero zauważył, że przyjaciele wstali z ławki i odeszli już kawałek od niego a on dalej siedział. Gdybyś tylko mogła wiedzieć co się dzieje, pomyślał chłopak i zerwał się szybko ich doganiając.
– Przepraszam, ale zastanawiam się czy nie pojechać na kilka dni do wuja Filipa, bardzo serdecznie mnie zaprasza, ale co wtedy wy będziecie robić?- zaśmiał się
– Gabrielu, ty w ogóle nie słuchasz? – zdenerwował się Krzysztof – Przecież mówiliśmy ci, że ja i Ania, wyjeżdżamy na wakacje.
– A no tak, zapomniałam – skłamał Gabriel, już nawet nie pytał kiedy i gdzie aby nie wyjść na głupka.
– Jedziemy autobusem czy idziemy?- spytał Krzyś
– Idziemy – szybko odpowiedział Gab, dzięki temu dłużej im zejdzie i później dotrze do domu.
– W sumie nie wiem po co pytałem, ty ostatnio masz cały czas ochotę na spacery – zaśmiał się Krzyś
Przyjaciele powoli dotarli pod dom Ani.
– To do zobaczenia po powrocie – powiedziała Ania
– Po powrocie? – spytał Gab
– No tak, mówiłam przecież, dam znać jak wrócę. Nie wiem ile będziemy, chyba dwa tygodnie, ale może się przedłużyć. To cześć – powiedziała Ania przechodząc przez furtkę.
– A ty kiedy jedziesz? – spytał Gabriel
– Chyba pojutrze, mama mówiła, że też do dwóch tygodni. Dobrze się złożyło co nie? Przyjdę do ciebie jak wrócę, cześć.
– Tak w sumie bardzo dobrze, chyba pojadę w tym czasie do wujka, a więc do zobaczenia po powrocie.
Gabriel odwrócił się i wolnym krokiem skierował w stronę domu. Tyle dni, godzin myślenia, zastanawiania się, a tu los jakby zdecydował za niego. Przez co najmniej dwa tygodnie zostanie sam, przyjaciele wyjeżdżają, to jakby odpowiedz na to co ma robić. W głębi duszy wiedział, że znał już tą odpowiedz w momencie gdy Murkowi wyrwało się „o tak, to bardzo możliwe”, że w sumie wszystko prowadziło do tego momentu, aby ją sobie uświadomił, że żadne zrządzenie losu, fatum, czy karma nie są za tą decyzję odpowiedzialne, że to tylko on będzie ponosił winę za wszystko. Ale potrzebował ich aby po prostu w końcu samemu przed sobą przyznać czego chce, oraz aby utwierdzić się w tym na tyle by mieć odwagę powiedzie o to mamie. Po powrocie do domu idąc do swojego pokoju zauważył, że Barbara siedzi w salonie i czyta gazetę, z radia leciała cicho muzyka.
– Dobry wieczór mamo – powiedział
– O Gabryś, chcesz coś zjeść?
– Nie dziękuję, na razie nie jestem głody.
– To chodź usiądź ze mną, zrobię kawę i herbatę, może porozmawiamy, tak dawno nie siedzieliśmy razem.
Mama poszła do kuchni i po chwili wróciła z tacą z kawą i herbatą, dzbanuszkiem z mlekiem, cukrem i cytryną. Postawiła tace na stoiku.
– Nasyp cukru synku, mi również odrobinę mleka poproszę.
Gabriel nasypał cukier do mamy kawy, nalał mleczko i podał jej, następnie dał cytrynę do herbaty oraz cukier. Chwilę siedzieli w milczeniu.
– Gabrielu, chyba jest coś co musisz mi powiedzieć prawda?
– Tak, skąd wiesz mamo?
– Czułam to, mam od kilku dni takie deja vu, takie dziwne uczucie Gabrysiu, jak kiedyś.
– Tak mamo, jest coś co musisz wiedzieć. Rozmawiałem z Murkiem o wujku Filipie, opowiadałem jak mnie uczył strzelać, i że pochwalił moją celność, mówiąc, że mam dobre oko po dziadku i on wtedy powiedział takie zdanie, które mnie zdziwiło „O tak, to bardzo możliwe”. Zaraz zwróciłem na to uwagę, bo skąd on może wiedzieć jak strzela dziadek. I wiesz, okazuje się, że dziadek i tata żyją w tym ich świecie. Pradziadek Teofil nie żyje, ale oni żyją. Dlatego, że pradziadek chciał wrócić i zginął, Murkowie bojąc się o życie taty i dziadka, i nie zgadzają się na ich powrót . Dziadek zbudował tam dom i mieszka z Kirą, to oczywiście Murka. Tata mieszka z nimi, ale jest cały czas nieszczęśliwy, myśli o nas i tęskni. Teo mówi ze Starszy uważa, że ja mam wielka moc, że to chyba na mnie czekali, że może będę łącznikiem miedzy tymi dwoma światami. Będę mógł podróżować portalem do nich i wracać do naszego świata. Nie chcę stracić ciebie, tego życia tutaj co mam, ale muszę spróbować pomóc tacie, może uda mi się go stamtąd zabrać z powrotem. Co o tym myślisz mamo?
– Synku, wiesz że ja już przechodziłam dwa razy podobna rozmowę i wiem, że co bym nie powiedziała to jestem na przegranej pozycji. Zrób co musisz, tylko powiedz mi kiedy to będzie – odpowiedziała Barbara powstrzymując łzy.
– Dobrze mamo, kocham Ciebie.
Gabriel zerwał się z sofy i pobiegł w kierunku schodów, poczuł się uwolniony od ciężkiego brzemienia decyzji, gdyż dziś decyzja podjęła się sama, pomyślał.
– Ja też Ciebie mocno kocham – zawołała za nim mama.
Szybkimi ruchami przeskakiwał po dwa stopnie, przy drzwiach zatrzymał się i wciągając powietrze, otworzył drzwi, jednak nie zobaczył w pokoju nikogo. Gabinet dziadka był pusty. Było już szaro, więc spodziewał się, że Teo będzie na niego czekał. Zawiedziony, usiadł jak zawsze w fotelu, skrzyżował nogi na podnóżku i czekał.
Teodozjusz przechodził codziennie, siadał jednak w najciemniejszym kącie pokoju, tak aby Gabriel wchodząc go nie zauważył i czekał. Chciał pierwszy go zobaczyć, aby po jego minie stwierdzić co postanowił. Nie chciał by Gabriel zobaczył jego żal gdyby odmówi przejścia do Murków, nie chciał niczym wpływać na decyzję chłopca. Nie wiedział ile to może potrwać, ale był pewien, że któregoś wieczora Gabriel nabierze na tyle odwagi aby przyjść i chociażby powiedzieć, że nie przejdzie z nim do jego świata. Cały ten czas był dla niego trudny. W dzień starał się aby rodzice nie zauważyli, że go coś męczy. Starszemu powiedział, że Gabriel wystraszył się tego co mu się wyrwało i jeszcze się z nim nie widział, a Teodora i Tadeusza udawało mu się jak na razie unikać. Jednak to wszystko było kwestia czasu. Często jeździł na Bachusie na długie wycieczki.
– Cześć Teodozjuszu – w trakcie przejażdżki na Bachusie usłyszał tętent kopyt kejta i głos Larysy.
– Cześć, ty też masz ochotę na przejażdżkę?
– Od kilku dni widzę jak katujesz tego kejta wojażami, postanowiłam Ci towarzyszyć.
– Nie, no co ty, nabrałem ochotę na przejażdżkę po prostu.
– Wmawiaj to innym, ale ja Ciebie znam, widzę, że coś Ciebie trapi, od kilku dni do nas nie zachodziłeś. Mów co się dzieje, to coś związane z Gabrielem, prawda?
– Nie mogę, tego nie może się nikt dowiedzieć, Lara.
– Teodozjuszu, mów, bo przestanę Ciebie uważać za przyjaciela.
– Ale nikomu nie mów, nikomu!
– Oczywiście, nie denerwuj mnie!
– Wyrwało mi się przed Gabrielem, że coś wiem o jego dziadku i musiałem mu wszystko powiedzieć. Teraz czekam, aż on to przemyśli i się odezwie, nie wiem czy będzie chciał tu przejść czy nie. Nie mówiłem nic nikomu, chcę aby on sam podjął tą decyzję, zależy mi na nim i boje się o niego.
– Ty się z nim mocno zaprzyjaźniłeś, prawda?
– Tak to bardzo fajny chłopak, spodobał by Ci się, jest jak mój bliźniak,
– Oj nie wiem czy jakikolwiek człowiek mi się spodoba – zażartowała Lara – nie wiem jak mamie może podobać się Teodor. Ale ty musisz mu dać czas i spokojnie czekać, jednak jeśli chcesz nic nikomu nie mówić to zachowuj się normalnie. A teraz chodź pościgamy się, rywalizacja dobrze ci zrobi.
Chwilę ścigali się wygrywając to jedno to drugie, w końcu dali kejtom odpocząć i kłusem wrócili do domów, Teodozjusz pożegnał się z Larysą, zaprowadził kejta do stajni oporządził go, nakarmił, dał wody i poszedł do swojego pokoju. Dzięki spotkaniu z przyjaciółką czekał trochę spokojniej na odpowiedni moment aby przejść do świata ludzi. Rozmowa z nią rzeczywiście mu pomogła, nabrał większego dystansu i cierpliwości. Jeszcze kilka dni co wieczór przechodził i siadał w najciemniejszym kącie pokoju i czekał. W końcu któregoś wieczoru usłyszał szybkie kroki na schodach. Gabriel wszedł, omiótł wzrokiem pokój, westchnął i usiadł w fotelu. To była mała chwila zwycięstwa dla Teo, czuł, że Gab liczył że on tu będzie czekał, niech się chwile podenerwuje za te dni stresu, gdy on w kącie wyczekiwał aż chłopak wejdzie. Upoiwszy się to małą chwila triumfu odchrząknął. Gabriel zerwał się z fotela i podszedł w kierunku odgłosu.
– Co siedzisz w takim ciemnym kącie Teo, już myślałem, że ciebie nie ma.
-Wygodnie mi tu – zaśmiał się Murek.
Wstał otrzepał spodnie i przeszedł w swoje ulubione miejsce, usiadł opierając się o ścianę, Gabriel wrócił na fotel.
– Podjąłeś już jakąś decyzję ? – zapytał.
– Chyba tak – odpowiedział Gab – to bardzo trudna decyzja bo i chcę i nie chcę, ale liczę na to, że wasz Starszy się nie myli i nie utknę u was.
– Czyli chcesz przejść?
– Tak, muszę, mówisz, że tata jest tam nie szczęśliwy. Może uda się nam go razem przeprowadzić z powrotem, a może chociaż gdy będę czasem z nim u Was, to będzie szczęśliwszy. Poza tym jeśli rzeczywiście mam jakieś zadanie do spełnienia dla naszych światów to nie mogę tego unikać, Czas wybrał za mnie. Ciągle mnie jednak nurtuje pytanie, dlaczego my?
– Dokładnie nie wiem, wiem tyle, że w chwili gdy rodził się twój pradziadek w naszym świecie rodziło się dziecko Starszego, który w tym czasie obejmował to stanowisko. W obu przypadkach poród był bardzo trudno. Tamten Starszy modlił się do Wiecznych o pomoc i wtedy oni przekazali mu, żeby splótł nasze losy. Starszy słyszał krzyki i modlitwy twojego prapradziadka, to było pierwszy raz, że nasze światy jakby się ze sobą się złączyły. Porozumiał się więc z twoim prapradziadkiem, natomiast gdy on się zgodził na połączenie naszych losów obaj chłopcy w jednej chwili urodzili się, a ich matki przeżyły. To było działanie Wiecznych i początek naszej wspólnej drogi. Starszy przekazał też twojemu prapradziadkowi wiedzę o naszych portalach. Otóż otwierają się one tylko pomiędzy murami, które maja duszę. Wasz świat jest pełen nowoczesnych budowli, które tą duszę straciły, natomiast twój dom, jest pełen swojej historii, dlatego Portal jest tu bardzo silny. Jednak aby nie zachwiać jego mocy „dusza domu” musi w nim pozostać.
– Dlatego dziadek nigdy nie pozwalał unowocześnić swojego gabinetu! – krzyknął Gabriel
– Tak, twoja mama starała się nadać temu domowi nowoczesny styl, twój dziadek nie zgadzał się ze względu na Portal, więc uzyskali kompromis aby pokój twojego dziadka i mur łączący nasze światy zostały nienaruszone, aż do końca istnienia łączności między nimi.
– Czyli wy jesteście Murkami dlatego ze przechodzicie przez mur!
– Tak to można nazwać, nasze Portale łączą się poprzez mury z „duszą”. Dusza to ta siła wszechświata, która jest w stanie otworzyć w danym miejscu Portal.
– A u was jak jest?
– U nas Portale otwierają się w specjalnym budynku, czasem stoją osobno, a czasem jest to taki mały budyneczek połączony ze świątynią Wiecznych. Możemy przechodzić tak jakby między tymi Portalami. Dlatego nie potrzebujemy środków lokomocji między miastami, jak jest u Was, bo do tego służą nam Portale. Aby przemieszczać się wy na przykład budujecie koleje, my Portale.
– Wiesz, zaciekawiłeś mnie tym wszystkim, teraz jeszcze bardziej chce przejść do waszego świata. W końcu ile chłopców dostaje taka propozycję, co nie – zaśmiał się Gab.
– Twój dziadek zawsze tak mówi. Mimo, że nie dokonał jeszcze wielkich rzeczy to, to że człowiek może żyć w innym świecie jest już dla niego wielkim wyczynem i nie żałuje, że przeszedł do naszego świata. Zżył się z nami, jest już jakby częścią nas.
– Ale tata nie?
– Nie, Twój tata nie zżył się z naszym światem. Może dlatego, że zostawił w waszym świecie Ciebie i Barbarę, może po prostu mimo, że jest podróżnikiem, to życie w innym świecie nie jest dla niego.
– Może będę mógł mu pomóc wrócić do nas, mama też by się ucieszyła. Idę spać, jutro porozmawiam z mamą i chyba będę chciał jak najszybciej przejść, do was, strasznie stęskniłem się za nimi, świadomość, że mogę ich zobaczyć, to niesamowite uczucie.
– Ja tez porozmawiam ze Starszym i jutro wszystko ustalimy.
– To do jutra – powiedział Gabriel i wyszedł z pokoju dziadka,
Teodozjusz słyszał jak zbiega ze schodów, mówi dobranoc swojej mamie i zamyka drzwi od swojego pokoju. Sam też przeszedł do swojego świata. Jeszcze dziś i jutro musi unikać Teodora i Tadeusza i może w końcu będzie mógł im przekazać jakieś wieści. Ale postanowił, że ze Starszym spotka się od razu i przekaże mu wiadomości. Dlatego swoje kroki skierował w stronę domu Starszego. Zmrok dopiero zapadał, w domostwie słychać było odgłosy krzątania się, domownicy jeszcze nie spali. Teo zapukał do drzwi.
– Wejdź Teo, poznałem ciebie po krokach – powiedział Starszy – jeśli przychodzisz do mnie od razu po powrocie, to masz na pewno jakieś wieści.
– Tak, dziś rozmawiałem z Gabrielem i on zdecydował się przejść. Poinformuje o ty swoja mamę i myślę, że jutro się spotkamy i wszystko ustalimy.
– Dobrze synu, to bardzo dobry plan. Czekam więc jutro, na resztę informacji. Oby Wieczni zesłali Ci dobry sen.
– Oby Wieczni zesłali Ci dobry sen – odpowiedział Teo.
Wyszedł z domu Starszego i klucząc, tylko sobie dobrze znanymi dróżkami dotarł do swojego domu. Rodzice jeszcze nie spali, przywitał się z nimi, zjadł w kuchni kolację i poszedł do swojego pokoju położyć się spać. Ostatnie dni bardzo mu się dłużyły, dlatego był szczęśliwy, że to już koniec obserwowania Gabriela, czekania na jego decyzję. Jeszcze tylko jutro ustali kiedy chłopiec zdecyduje się na przejście i po tylu latach zacznie się w końcu następny etap jego życia.
Gabriel otworzył oczy, wzrokiem omiótł cały swój pokój. Ciekawe ile jeszcze razy obudzi się w tym domu? Czy już tylko jutro, czy uda mu się wrócić? Mimo pytań rodzących się w głowie, był pewien swojej decyzji. To jego przeznaczenie, urodził się po to, aby kiedyś tego dokonać i to jest właśnie ten czas. Odwlekanie nic nie da, trzeba zmierzyć się ze zrządzeniem losu. To jego karma. Pewny siebie skierował się do kuchni, w której Barbara szykowała śniadanie.
– Dzień dobry mamo – powiedział
– Dzień dobry synku, na twardo czy na miękko?
– Na miękko – wybrał.
W duchu pomyślał, że to jakieś fatum, że akurat dziś mama robi jajka na śniadanie. Co prawda on bardzo je lubił, jednak nigdy nie udało się jej ugotować ich tak, jak on wybierze, zawsze go śmieszyło jej pytanie, jego wybór i na talerzu lądowało jajko, które nie było ugotowane tak jak prosił. Mama przysunęła bliżej Gabriela talerz z kanapkami, nalała im do kubków herbaty.
– Smacznego – powiedziała
Mimo, że jajko był ugotowane raczej na twardo, chłopiec zjadł śniadanie z apetytem, chwilę zamyślił się gdy pił herbatę, od razu przypomniał mu się Teo.
– Jakie masz plany na dzisiaj? – spytała mama
– Spędzę ten dzień w domu, Ania dziś jedzie na wakacje, a jutro Krzysztof, nie będzie ich co najmniej dwa tygodnie.
– O, to bardzo fajnie, tylko co ty będziesz teraz robił? – spytała mama lekko drżącym głosem. Serce jej mocniej zabiło, wiedziała, że jeśli Gabriel zdecyduje się przejść, to teraz jest najlepszy moment.
– Może będę czytać książki, tyle ich mamy, że nie potrzebuję nawet chodzić do biblioteki.
– To bardzo doby pomysł, no nic ja już muszę lecie do pracy, do wieczora synku.
Gabriel został sam, wiedział, że musi jej dziś powiedzieć, jednak nie chciał jej denerwować przed pracą, zauważył już reakcję mamy na wzmiankę o wyjeździe przyjaciół. Do obiadu snuł się po domu, trochę poczytał. Mając w głowie to, że czeka go rozmowa najpierw z mama potem Teo nie zauważył nawet, jak szybko ten dzień miną. Na podjazd wjechał samochód, szybko poszedł do swojego pokoju, aby na razie uniknąć spotkania. Położył się i udawał że drzemie. Jak przypuszczał mama weszła do jego pokoju i za chwilkę cichutko zamknęła za sobą drzwi. Miał chwilę na przemyślenie jak jej to powie. Mama krzątała się w kuchni słyszał stukot garnków, wiedział że za chwile zawoła go na obiad, chyba wtedy od razu z nią porozmawia, chciał mieć to już z głowy.
– Gabryś obiad! – zawołała mama
Wstał, poprawił nakrycie na łóżku i wszedł do kuchni.
– Smakowicie pachnie – powiedział.
– Dziękuję, dziś rosół i kotlet schabowy z ziemniaczkami i surówką – odpowiedziała mama stawiając przed nim talerz z zupa i z drugim daniem – smacznego.
Gabriel jadł z apetytem, był już naprawdę głodny
– Mamo chciałbym ci coś powiedzieć – powiedział gdy kończył obiad
– Wiem synku, ale zjedzmy w spokoju, zaraz zrobię kawę i herbatę, usiądziemy w salonie i wszystko mi wtedy powiesz, dobrze? – odparła mama
Gabriel po obiedzie poszedł do salonu i usiadł na sofie. W radiu leciała jakaś wesoła piosenka. Mama zaparzyła kawę i herbatę, postawiła kubki na tacy, wzięła też cukier, dzbanuszek z mlekiem i herbatniki. Zaniosła tackę do salonu i położyła na stoliku. Jak zwykle Gabriel posłodził napoje, mamie wlał odrobinę mleka.
– To mów synku, pewnie tego nie odwleczemy.
– Tak mamo, długo myślałem co chce zrobić i zdecydowałem się przejść przez portal. Musze to zrobić, czuję że po to też się urodziłem. Wierzę mocno, że uda mi wrócić. Liczę, że wrócę z tatą, jeśli tego nie spróbuje całe życie będę to sobie wypominać. On jest tam nieszczęśliwy, poświęcił się aby uratować swojego dziadka i ojca, teraz ja muszę się poświęcić aby uratować jego. Ania i Krzysztof wyjechali, więc to jest dobry czas na przejście, gdybym jeszcze nie wrócił to powiedz im, że jestem u wujka Filipa, ja już wspominałem, że do niego pojadę.
– Rozumiem, synku, jesteś jeszcze chłopcem, ale ta sytuacja wpłynęła mocno na ciebie, widzę, że ostatnio zmieniłeś się, bardzo dorosłeś. Najchętniej kazałabym ci poczekać jeszcze parę lat, ale na to nigdy nie będzie dobry moment. Teraz jesteś młody i wolny, za parę lat możesz mieć żonę, dziecko. Nie chciałabym aby płakało tyle osób gdy przejdziesz, jeśli jesteś zdecydowany to ja zgadzam się. Wiem, że jesteś chłopcem i odpowiadam za ciebie, ale taka sytuacja normalnie się nie zdarza, więc tutaj normalne zachowania i powinności nie maja znaczenia, nie teraz. Może jutro wezmę sobie wolne i spędzimy ten dzień razem na lenistwie, abym mogła się tobą jeszcze nacieszyć. Tylko zawrzyjmy układ, aby był to miły dzień. Nie wspominamy o tym, cieszymy się sobą, dopiero zanim pójdziesz do saloniku dziadka by przejść, powiesz mi o tym, dobrze?
– Mamo kocham ciebie, to cudowny pomysł. Zrobił się już zmrok więc idę na górę, muszę porozmawiać z Teo. Tak mi szkoda, że ty nie możesz jego zobaczyć i usłyszeć, to wspaniały młody Murek, jesteśmy bardzo mocno ze sobą związani, to przyjaciel, on o mnie zadba.
Gabriel przytulił mamę, wyszedł z salonu i poszedł po schodach do góry. Przy drzwiach wciągnął powietrze, otworzy drzwi i wszedł do pokoju dziadka. Teo już tam na niego czekał, siedział opary o ścianę z przymkniętymi oczami. Gdy tylko usłyszał, że przyjaciel wszedł podniósł głowę i otworzył oczy z niemym pytaniem. Gabriel też nie mógł się już doczekać gdy powie to przyjacielowi, w tym momencie był pewny swojej decyzji. Spojrzał na portret, w pokoju był mrok, ale jemu wydawał się, że dziadek się do niego uśmiechnął. Mam coraz większe omamy – pomyślał – więc jest to dobra decyzja. Omiótł cały pokój wzrokiem, tyle lat przesiadywał w tym pokoju, nie wiedząc nawet co się czai w kącie.
Tyle minęło już czasu, od kiedy pierwszy raz usłyszał cichutki zgrzyt i potem szmer, długi cichy szmer, jakby ktoś przesuwał się wzdłuż ściany, oraz niecierpliwie skrobał po niej paznokciem, od kiedy pierwszy raz zobaczył cień a potem całą postać Murka, od kiedy z nim pierwszy raz rozmawiał i poczuł tą silna więź między nimi, od kiedy tyle się dowiedział o innym świecie, o dziadku i tacie, aż do tej chwili gdy mógł powiedzieć do stworka z innego świata, że podjął decyzję. Zmieniło się całe jego życie, on sam nie był już tym samym Gabrysiem co wcześniej. Był już kimś innym, był Gabrielem, który wiedział, że to słuszna decyzja, Gabrielem, który mógł wiele w tych światach osiągnąć, był już tego pewien, dlatego mógł spokojnie i stanowczo powiedzieć.
-Tak Herbata, przejdę z tobą jutro do waszego świata.
