Pamiętacie ten film? Chyba każdy go zna, natomiast myślę, że większość z nas zna też ten rodzaj „bólu”, chęci aby taka maszynę posiadać i móc do niej wsiąść. A… gdyście mieli możliwość skorzystania z takiej maszyny przenoszenie się w czasie to…? Chyba prawie każdy z nas myśli o tym, ile błędów w życiu by nie popełnił znając przyszłość, oraz ile by w życiu zmienił znając przeszłość.
Przyszłość… teraźniejszość… przeszłość… są to trzy podstawowe kategorie czasu, które kształtują nasze doświadczenia i nasz sposób myślenia, kształtują Nas. Przyszłość to niewiadoma, to to co nas czeka, pełna marzeń, nadziei, ale nie raz i niepewności. Na pewno jest przez nas planowana, gdyż my ludzie, mamy w zwyczaju planować nawet dalekosiężnie. W sumie od chwili urodzenia, w jakiś sposób mamy nasza przyszłość zaplanowaną. W planie jest nasz rozwój fizyczny, umysłowy i emocjonalny… szkoła, praca, dom, rodzina, śmierć. Nasz gatunek poprzez rozwój umysłowy oraz technologiczny ma już przypisany konsumpcjonizm, czyli w tym planie na przyszłość mamy plan posiadania, np. wielki dom, może z ogrodem, może apartament, w zależności od tego co lubimy, wypasiony samochód, może motocykl, może jacht, a w domu wielki telewizor, może ps5 itd… Ale rozpatrując to szerzej, to sama ewolucja wymusza na nas już zaplanowaną przyszłość, gdyż samo utrzymanie gatunku to jest właśnie plan na przyszłość i to zaplanowany. Ta omawiane obecnie przyszłość może też zaskoczyć nas, gdyż może być też nieprzewidywalna, dużo czynników może wpłynąć na to, że nasz tak skrzętnie zaplanowany plan „spali na panewce”. Bardzo ciekawe powiedzonko, oznacza, że coś nam się w planie nie udało. Pochodzi z czasów gdy używano broni palnej , a ta „panewka” to miejsce gdzie sypano proch, następnie miało dojść do zapalenia ładunku, no i gdy ten proch spalił się za wcześnie to nie dochodziło do tego wybuchy, no i mamy powiedzonko, spalić na panewce…hihi Teraźniejszość, to jest ten nasz moment, nasz czas tu i teraz, w którym żyjemy i doświadczamy. Jest to moment w którym właśnie planujemy, podejmujemy decyzję, które wpłyną na przebieg naszych wydarzeń, czyli naszej przyszłości. To nasza chwila teraz, którą mamy w garści i od nas może zależeć to, co z następną chwilą będzie. Przeszłość, to okres w czasie, który się już wydarzył, to coś co się dokonało, bez względu na to czy poszło z naszym planem czy nie, czy dało nam radość czy smutek, jest już faktem. Nie możemy już jej zmienić, gdyż jest czasem dokonanym.
I tu wchodzi nasz wehikuł czasu… Dla mnie jednym z podstawowych „praw” mających wpływ na nasze życie to: Decyzje –> Czyny–> Konsekwencje! Teraźniejszość, przyszłość, przeszłość… zawsze obecne w naszym życiu. I tu rozpatrując jakąś decyzję bierzemy od uwagę czyny które są z nią związane, oraz ich konsekwencję, Ale… nie zawsze pójdzie tak jak planujemy, ale… są sytuacje które się wydarzą niezaplanowanie, nieszczęśliwe przypadki… i to „ale” ta „teraźniejszość”, która się wydarzyła, zmienia się w czas dokonany, zmienia naszą przeszłość w kierunku, którego nie chcieliśmy. A jeśli na naszej drodze stanie taki wehikuł czasu to? I pojawiają się dylemat, cofamy się w czasie, czy lecimy w przyszłość, aby podpatrzeć czy nasze plany się udały? A jeśli się cofamy to o ile lat, jaki okres czasu? Na jakich zasadach? Tak więc, możemy rozpatrywać przypadek, że cofamy tylko lata , zostajemy tu i teraz ale mając x lat mniej. Mając też możliwość popełniać nowe błędy w nowym danym nam czasie, czy nie popełnić starych. Z „oddaniem” nam przeżytych lat problem był by mniejszy, aczkolwiek wracając do lat młodzieńczych w późniejszym wieku mogło by to spowodować różne dziwne sytuacje, np. że nasze dzieci były by starsze, więc by tego typu sytuacje zminimalizować, np. można by się cofnąć tylko do 20 lat wstecz. Bardzo ciekawy pomysł na książkę prawda, od razu piszę to mój „patent” proszę mi go nie podkradać. Hihi Sytuacja wygląda jeszcze inaczej gdyby można było cofnąć się w czasie, ale były by ograniczenia, można by się było przenieść tylko raz, mając tą świadomość zmuszeni jesteśmy do bardzo konsekwentnego przemyślenia naszej decyzji i związanymi z tym konsekwencjami skasowania naszej „obecnej” przyszłości tworząc nową teraźniejszość czyli i nową przyszłość. Mamy też jeszcze takie dwie możliwości, że przenosimy się z bagażem naszych doświadczeń i świadomością przeżytego życia, lub przenosimy się bez tego, dostając czystą kartę. Zobaczcie ile wyborów, możliwości i ile problemów z tym związanych. Bo cofamy się do momentu, gdy nam się wydaje, że życie zmienimy na lepsze i…. Łatwiej było by tym, którzy np. w teraźniejszym życiu nie maja rodziny, gdyż cofając się daleko, do lat młodzieńczych, gdy np. podejmujemy inne decyzje, zakładamy przez to inne rodziny, bo nie spotykamy kogoś, kto był przypisany do danych sytuacji z życia, a spotykamy kogoś innego, mamy wtedy np. inne dzieci i tu bagaż doświadczeń byłby pomocny w niepopełnieniu błędów z wcześniejszego życia, ale świadomość posiadanej wcześniej rodziny i jej brak, mogła by nam być ciężka do zaakceptowania. Natomiast cofając się w czasie bez bagażu doświadczeń, nie mamy świadomości wcześniejszego życia, ale nie mamy też świadomości naszych błędów i pewności, że tym razem ich nie popełnimy. Wybory… decyzje… ileż dylematów, ileż możliwości na osiągnięcie naszego celu, planu i ile niewiadomych, które ten nasz plan mogą spalić na panewce… To też mój patent na powieść hehe
Ciekawe ile z Was zdecydowało by się na poszczególne warianty? Który wariant? Tylko wyruszamy w przyszłość czy cofamy lata? Natomiast jeśli cofamy się w czasie, to czy z bagażem doświadczeń czy bez? Czy sama bym chciała znów być młodsza? Tak, chyba każda kobieta chciała by być młodsza, wyglądać młodziej. W naszej teraźniejszości gonimy za młodością, za ideałem wyglądu, bez akceptacji starzenia się, więc tak. Moim marzeniem jest to, że ktoś odnajduje lek na starzenie się, oraz lek na cofanie lat wstecz… jednak potrzebne by były jakieś procedury na ominięcie chaosu jaki by mógł powstać. Czy bym cofnęła się w czasie? Tu właśnie problem, do kiedy, z jaka opcją… ?Sama myśl przednia, ale z nią związane trudne wybory. Bo niestety jedne co w życiu jest pewne to ta kolejność: decyzje – czyny- konsekwencje. Tak działamy, podejmujemy decyzję, wcielamy ją w życie i mamy tego konsekwencję, więc przy Wehikule czasu też to nas nie ominie, ehhh te decyzje…
Zapraszam do komentowania wpisu, opisania, który wariant, jaka decyzja. Bardzo ciekawa jestem Waszych przemyśleń i Waszych decyzji
