I oto jestem …   a… PECH… nigdy mnie nie opuszcza

Pech! Znacie GO? Chyba prawie każdy go zna i kiedyś go spotkał
Czym jest PECH? Z definicji PWN – niepomyślny zbieg okoliczności, hmmmm taka „Seria niefortunnych zdarzeń” znacie to?

Od początku świata, mojego świata, no dobra uściślając, od kiedy pamiętam, zawsze miałam pecha. Był ze mną zawsze, mój wierny kompan, chyba najwierniejszy ze wszystkich, zawsze ze mną, zawsze w pogotowiu, w oczekiwaniu kiedy może się ujawnić. Nazwałabym, że mam GO chronicznie, wręcz na własność, czyli nie jest to jednostkowy czy nawet liczniejszy zbieg niepomyślnych okoliczności, ale chroniczny pech,  już po prostu seria niefortunnych zdarzeń.

Więc czym jest pech, dlaczego go mamy i jak się na nas odbija? W interncie trafiłam na artykuł, który pech, posiadanie pecha traktuje tak: wg prawa Murphy’ego: „jeżeli coś może się nie udać – nie uda się na pewno”, więc podejmując się trudnego zadania i ponosząc porażkę, zwalamy wszystko na „pech” dla własnego wytłumaczenia możliwie popełnionych błędów w działaniu, a sam pech został wymyślony na potrzeby ludzi. Oraz , że samo słowo „pech” jest nacechowane negatywnie, pechowe, gdyż na niego zrzucamy nasze świadome przewinienia, zaniedbania, niedociągnięcia. Mając takie podejście do pecha, można by wydedukować, że sam pech jako tako nie istnieje, jest to po prostu zdarzenie, czy ciąg zdarzeń, które nie rozwinęły się po naszej myśli, a my zasłaniamy się nim, dla polepszenia wizji samego siebie. Gdyż wszystko ma logiczne wytłumaczenie, a po analizie ciągu tych zdarzeń zrozumiemy, gdzie był błąd, oraz dlaczego efekt końcowy był taki, a nie inny. Hmmmm

Samo prawo Murphy’ego sugeruje, że zdarzenie, ciąg zdarzeń, sytuacja, która jest wynikiem niepomyślnego zbiegu okoliczności, może być też efektem działania innych, a nas to działanie, ten pech dosięga. W trakcie powstawania tego prawa Murphy miał powiedzieć: „Jeśli jest więcej niż jeden sposób wykonania pracy, i jeden z nich skutkuje katastrofą, to ktoś zrobi to w ten sposób”…. Tak rozpatrując tą kwestię, z logicznego punktu widzenia mamy logiczne wytłumaczenie istnienie pecha, potwierdzając, że jako tako istnieje i może nas dosięgać. Nie jest więc wymysłem ludzi z „gatunku” nieomylnych, zadufanych w sobie, przeceniających swoje możliwości, dla polepszenia własnego ego, ale może nas dosięgnąć jako czyjś błąd, efekt jakiś błędów, zdarzeń, sytuacji i pechowo odbić się na nas.

Tak… mamy więc pewność że pech jest i może nas dopaść.

Nie jestem osobą, która nastawiona jest do życia pesymistycznie, czy tudzież uważająca siebie za nieomylną, czy uważającą, że mam wybujałe możliwości. Fakt, zawsze jak coś robię to staram się robić to dobrze, ale jestem też trochę chaotyczna zakręcona, wiecie sami głowa w chmurach i zgodzę się, że cześć tego „mojego kompana” jest ze mną przez moje wcześniej popełnione jakieś „błędy”, które w momencie ich popełnienia, nie miały jeszcze z sytuacją związku. Ale.. nie jest to tylko to, gdyż w życiu miałam wiele sytuacji, że jakieś zdarzenie, które zanim się wydarzyło mogło przyciągnąć kogoś innego, wystarczyło np. stanąć w innym miejscu, zamienić się z kimś tym miejscem, aby ten pech przypadł w udziale temu komuś, ale nie… to JA zawsze tam, w tym miejscu byłam. KARMA? FATUM?

Rozpatrując tą kwestie, można by doszukiwać się czy jest to tak, czy tak… W jakiś sposób może mnie dosięgać karma – czyli przyczynowość wydarzeń zachodzących w naszym życiu. Przyczynami tych zdarzeń są nasze intencje ( myśli, oczekiwania, zaślepienia) ale także emocje – te pozytywne, jak i negatywne. W prostym ujęciu karma wynika z uczynków, należy jednak uwzględnić fakt, że nie ma uczynków bez intencji. Tak,  wygooglowałam takie wytłumaczenie co to jest karma. Natomiast słownik PWN pisze nam: w indyjskich religiach i indyjskiej filozofii: suma uczynków człowieka, decydująca o charakterze wcielenia w łańcuchu reinkarnacji. Szeroko pojęta karma, może być efektem poprzednich jak i teraźniejszych czynów. Czyli za jakie czyny i z kiedy, ja często byłabym nie w tym czasie lub nie w tym miejscu? Jeżeli wejść w duchowość, to nie neguje, że moja dusza mogła już kiedyś, gdzieś istnieć. Ten temat ma tak szerokie spektrum, że ogarniecie tego tematu w rzeczywistości w jakiej ja się urodziłam, jest dla mnie jeszcze do przeanalizowania, ale jakieś przebłyski jaźni, jakieś mikro-ułamki jakby nie mojej świadomości, poczucie deja-vu pozwala mi stwierdzić, że jako taka karma może mnie dosięgać. No tak a fatum? Fatum oznacza nieuchronny i nieodwracalny los. W słowniku PWN fatum to siła wyznaczająca bieg wydarzeń, zły los. I tutaj, też mogę się zgodzić, że jestem osobą, która po prostu gdzieś została przypisana do tej siły, która ciągle i ciągle wplątuje mnie w sytuacje pechowe, kręcąc nimi jak w kołowrotki. Tak więc, możemy mieć przypisane do siebie jakieś sytuacje, zdarzenia, które będą miała miejsce ze względu na naszą karmę czy fatum, lub po prostu nawet zwykłego pecha. Dziwne matomiast jest to, że całe życie od kiedy pamiętam, nie mając jeszcze wtedy świadomości pojęcia o pechu, karmie, fatum, moja ulubiona liczba to 13. Hmmm tak na przekór, czy na dowód? Nie wiem. Wiem, że mam dwie ulubione liczby 13  i 7. Jeżeli chodzi o pechowość numerologiczną liczby 13, to np. dla Niemców, jest ona liczbą szczęśliwą, a liczba 7, jest traktowana jak nasze polskie znaczenie pechowej liczby 13 i tu też mnie ostatnio zastanawia, że moje liczby to właśnie obie – 13 i 7. Jeśli by się zagłębić w numerologię to rozpisując mój portret numerologiczny też znalazłabym wytłumaczenie na taką sytuację z pechem. Hmmmm Czy doszukuję się powodu do tego, że mam chronicznego pecha? Nie! Nie żyję z tym przesłaniem, ale… mam świadomość tego, że z niewytłumaczalnych powodów ciągle go doświadczam. Czy jest ze mną, bo się go spodziewam, czy spodziewam się go, bo ze mną zawsze jest? Nie wiem, ale wiem, że tak po prostu jest i już.

Pisząc o pechu, rozpatrując go pod kątem prawa Murphy’ego , karmy, fatum czy numerologii, nie mogę pominąć koincydencji.  Koincydencja (synonim pecha) co to jest? Jest to przypadek, zbieg okoliczności, zbieżność kilku zdarzeń, często nieoczekiwana i bez dostrzegalnej przyczyny. Ze statystycznego punktu widzenia koincydencje są nieuniknione, mniej niezwykłe i nieoczekiwane niż wynikałoby to z intuicji. Zwykle są zdarzeniami losowymi o niedoszacowanym prawdopodobieństwie. W filozofii koincydencją zajmował się Arystoteles, a za nim św. Tomasz z Akwinu,  twierdząc, że zbiegi okoliczności są w rzeczywistości często skutkami przyczyn formalnych lub celowych. Natomiast Paul Kammerer (1880-1926), wiedeński biolog, pierwszy badał systematycznie zasady koincydencji, prowadził dziennik koincydencji, obserwował ludzi w parkach, rejestrując, sortując ich skrupulatnie według płci, wieku i ubioru i zapisywał wszystkie obserwacje. Rezultaty były zaskakujące. Kammerer zauważył na przykład, że osoby o podobnych cechach pojawiają się w określonych porach ze zdumiewająco dużą częstotliwością. Natomiast Wolfgang Pauli określił koincydencję jako „widzialne ślady niedających się znaleźć zasad”. Obaj doszli do wniosku, że koincydencje są manifestacją trudno zrozumiałej dla nas uniwersalnej zasady, która działa całkowicie niezależnie od znanych nam praw fizyki. Temat rzeka, ciągle badany i odkrywany, jednak nie zmienia to faktu że samo pojęcie jest i możliwe jest aby wydarzyły się zbiegi okoliczności, zbieżne zdarzenia, nieoczekiwane, bez przyczyny i całkowicie przypadkowo i mogą one być w stosunku negatywnym do osoby, której się przydarzyły. Ot koincydencja, a nawet pech…

Nie pisze tego artykułu aby doświadczyć współczucia, czy tp. Sama ta sytuacja nie miała na całokształt mojego życia od strony psychologicznej destrukcyjnego wydźwięku, po prostu mam świadomość, że moje czyny mogą przynieść w przyszłości pechowe zdarzenie, zbieżność takich zdarzeń, bez samej przyczyny, że z niewytłumaczalnych powodów pechowo znajdę się jakiej sytuacji, gdy pech szuka swojej ofiary, że nie wygram w totolotka itd. Itd… a życie biegnie sobie dalej ramię w ramię  ze mną i moi „kompanem”…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *