„Rozważania.. Śmierć”

Jakby z ciemności spowita majacząc w oddali
Na koniu trupio bladym, z otchłanią za plecami
Stoi przede mną majestatyczna, okrutna i piękna
Podchodzi bliżej, a jej mina jest bardzo posępna
Na jej widok w sercu czai się strach i przerażenie
Im jest bliżej tym w duszy jest większe zwątpienie.

Dumna postać ukuta jak z mroku i mgły,
otulona płaszczem utkanym ze strachu wołanych
zamiera serce, gdy wyciąga rękę i mówi Ci – „TY”
gdy czujesz że jesteś jej palcem wskazany
jeszcze oczy odwracasz- może nie mnie woła
jeszcze sercu mówisz – bij głupie naprędce
jeszcze dusza w zakamarku jestestwa się chowa
jeszcze próbujesz ją zwodzić, by biło twe serce
jeszcze milion powodów masz by Cię zostawiła,
I tysiące spraw jeszcze masz też do załatwienia
jeszcze łudzisz się, że po inną duszę tu przybyła
I drżysz, bo w głowie masz ciągle marzenia.

I przechodzi obok, trupio blady koń wolno idzie stępa
postać dumnie nań siedzi i „Przyjdź!” do mnie woła
moja dusza ze strachu w niemocy zaklęta
szuka schronienia, gdy roztacza się pustka dokoła
lęk mrozi każdy oddech, każde serca drżenie
stoję w bezruchu, grozą tej chwili zmiażdżona
z zamkniętymi oczami czekam na tej ręki skinienie
gdy z oddali głos słyszę – to jeszcze nie ona…

Tomik „Szklane Kredensy”
Autor Beata B-ska

Ten wpis został opublikowany w kategorii Poezja "Szklane Kredensy". Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *